Bawiliśmy się wyśmienicie np. we wcieranie tortu. W dywan najlepiej wciera się czekoladowy. Obłowiłam się w prezenty, także imprezę uznaję za udaną - mimo, że na drugi dzień trochę bolał mnie brzuch od słodyczy. Tacie udało się zrobić zdjęcie dopiero jak zdmuchnęłam świeczki, ale obiecał, że to kiedyś naprawi w fotoszopie.
Tydzień wcześniej, tzn na Halloween przylecieli Tala i Mati z rodzicami. Myśmy się świetnie bawili, rodzice też nie najgorzej, a na drugi dzień pojechaliśmy na wycieczkę do Howth.
No comments:
Post a Comment