Cały czas jestem w Poznaniu. Najpierw były moje chrzciny. To taka uroczystość.
Całkiem spora ale jakoś zmieściliśmy się w domu u babci. (Doskonały chłodnik, a ta grzybowa, eh, szkoda, że chrzciny są tak rzadko) Mam tu kilka zdjęć, nikogo nie muszę przedstawiać...
A potem mama miała operację i teraz trochę kuśtyka. Tata poleciał,
także dużo czasu spędzam z babcią Dorotą.
Babcia jest super, ale to jeszcze opowiem kiedy indziej.
1 comment:
no, to alleluja! impreza jak ma byc;-)
ps. a szymek z danusia to nic a nic sie nie zmienili...
Post a Comment