Monday, September 22, 2008

Już nie pełzam :)

Poza tym, że nadal mam trzy zęby to prawie wszystko się zmieniło.
Teraz dzień zaczynam od filiżanki kawy i przeglądu prasy.
Potem szybko idę do kuchni wstawić pranie (Oczywyście żadnego pełzania - na czworakach jest dużo szybciej.) I lecę na huśtawkę. Ostatnio biorę ze sobą Babcię Basię, a Mama w tym czasie ćwiczy nogę (ma nowe wiązania)





Jak się wyhuśtam wracam do domu - ale zanim wyjdę na ogród
lecę na górę zmienić czapkę. (Różowa jest na huśtawkę, a zielona do ogrodu, wiadomo.)
Schody to żadna przeszkoda ale pracuję nad poprawieniem wyniku.
Na razie 32 sekundy w górę.
Ostatnio ciągle mamy słońce (nie padało od piątku!) więc dużo czasu spędzam w ogrodzie. Na przykład pomogłam Babci Basi uporządkować rabatki.





Bonus: moje i nie tylko zdjęcia z wrześniowego albumu Dziadka Marka

No comments: