Powiem wam Moi Mili nie ma jak pełzanie. Pełza się doskonale. Dom ma tyle zakamrków, a w każdym cos do zjedzenia, a to haczyk, a to spinacz, a to pinezka... Nie, wcale nie żartuję! (Podrapanie na nosku już zeszło, babcia nic się nie martw)
Sznurki z koralikami są z Nepalu, dzięki Gosia, i bardzo lubie patrzeć jak się krecą. Co druga moja ciocia to Gosia - czemu tak jest nie wiem. A pomarańczowa chusta jest od Jany i wszystko mi w niej pasuje: kolor, krój, rozmiar. Póki co mama boi się mnie nosić na plecach, ale jakoś ją namówię... (mama nie pękaj!)
Postanowiłam pomóc rodzicom i ułożyłam taka małą rapowankę o szkole angielskiego ale to może innym razem, bo teraz czas na karmienie
... i zciąganie skarpety :))
1 comment:
fajna chusta, fajne fotki i w ogole fajna janka!
Post a Comment