Oprócz jedzenia mama i tata dużo rozmawiali przez telefon i skypa. Głównie o mnie - chyba nie mają o czym gadać. Wszyscy nam życzyli dużo szczęścia i my im też.
Potem były prezenty. W międzyczasie tata śpiewał kolędy. To było straszne, ale dałam radę (bo prezenty) Dostałam sporo ciuchów i książki np "Alicja w Krainie Czarów" i dostałam jeszcze magiczny pierścień. Także prezenty w porządku, nie narzekam.
Przez 2 kolejne dni było dość świątecznie: długie spacery, świąteczne ubranka i goście: wczoraj wpadł Mirek z Anią i Kubą, a dzisiaj Magda i Grzech.
Zapomniałabym o najważniejszym - już umiem się przewracać na
(tzn. raz mi się udało...)
No comments:
Post a Comment