Najpierw były urodziny Kici; był torcik, kwiatki, prezenty.
Normalnie to ja dostaję wszystkie prezenty, no ale postanowiłam nie robić scen.
Nawet pomogłam cioci zdmuchnąć te świeczki.
Poza tym ciągle lepimy pierniki. Bo w czwartek była wigilija na Kimmage i wszystkie nam zjedli i trzeba było zrobić więcej. A teraz okazało się, że mamy w domu myszkę i ona zjadła pierniki no i znowu trzeba lepić...
No własnie na Kimmage u Julki i bandy wyspałam się za wszystkie czasy. W naszym domu jest za cicho i nie da się tak fajnie spać. A na Kimmage było dużo ludzi, śledzi, wina, pierników więc spało się bardzo przyjemnie. Na przykład na ręku u Donala.
U Jacka i Madzi na pożegnalnym party w sobotę też dobrze się spało. Niestety nie mam stamtąd żadnych zdjęć. Za to rodzice kupili na aukcji 2 zdjęcia zrobione przez Madzię. Na jednym jest cień gekona a na drugim mandarynka. Bardzo ładne. Kiedyś je pokażemy światu ale na razie można je obejrzeć tylko u nas w domu. Madzia i Jacek wracają do Polski i zabierają moją pierwszą przyjaciółkę Lenkę... Nie lubię pożegnań więc je przespałam.
Zaprzyjazniłam się z żabką, razem trochę rapujemy: Yo! madaffff..... Ooops...trochę mnie poniosło.
A tak wygląda nasza lodówka, każdy znajdzie tu coś dla siebie.
No comments:
Post a Comment