Od powrotu z wakacji byłam bardzo zajęta i nie miałam kiedy napisać. Już nadrabiam te zaległości. Z Opola nie mam pod ręką żadnych zdjęć, a szkoda bo byłyby na nich króliki i kaczki Wolfów i większa fauna z zoo. Jest za to jest kilka fotek z Poznania, gdzie odbywały się liczne uroczystości. Przede wszystkim mama miała urodziny: było tak dużo tortu, że nie daliśmy rady. My - bo Natala i Mateusz też przyjechali na wakacje. Ale najpierw trzeba było zdmuchnąć tradycyjne urodzinowe race... wcale nie było tak łatwo ("nie bardzo")

W Poznaniu sporo się działo, ale nie wszystko jest na zdjęciach. Byliśmy u babci Marylki ("babcia Milka") na tradycyjnej herbacie z kawałkiem placka - po takiej herbacie można spokojnie przez 3 dni nic nie jeść. (Babciu, proszę się więcej nie wywracać!) Byliśmy też nad jeziorem, gdzie naprawdę polubiłam wodę i na plaży z tipi w środku miasta, u Olka i jeszcze w wielu innych miejscach. Ale nie ma to jak domowe przedszkole z babcią i do tego baja:
No comments:
Post a Comment