Właśnie wróciłam z komuni Wojtka w Polsce. Półtoragodzinne msze to nie jest sport dla małych rozbrykanych dziewczynek. Na szczęście potem było już lepiej: np. kaczka była świetna no i te wszystkie ciasta - pycha! Dziadek ciągle robił komuś zdjęcia, ale warto się było mizdrzyć - fotki wyszły pierwsza klasa. Wszyscy byli bardzo eleganccy, a najbardziej - Wojtek :)


No comments:
Post a Comment