Tak od kilku dni wygląda niebo nad Dublinem. Najstarsze przedszkolaki nie pamiętają takiej pogody. Żeby się przekonać czy tak samo jest po drugiej stronie Wyspy pojechaliśmy na Arany. Tam było podobnie ale więcej zwierząt: koguty, konie, krowy i moje ulubione - kleszcze.
Już przed wyjazdem ćwiczyłam robienie babek, ale różnie z tym było. Na Aranach babki zaczęły mi wychodzić wyśmienicie. Chyba jakiś inny piasek, powietrze... Nauczyłam się też pić przez słomkę i jeździć na rowerze.
Po powrocie okazało się, że ktoś mi zdmuchnął wszystkie dmuchawce.
Poza tym musiałam wystawić kuchnię na ogród - w tym upale gotowanie w domu to była mordęga.
1 comment:
boska kuchnia, też taką chcę!
Post a Comment