Tuesday, March 25, 2008

Wielkanoc

Co robiłam w Wielkanoc?



Trochę grałam na tamburynie - jak prawdziwa Cyganka,




a trochę ssałam paluchy. Nie to żebym nie lubiła smoczka, skądże, bardzo lubię, ale paluchy też są pyszne.





Dużo śmiałam się z taty, no ale sam się podkłada... Chodzi po domu z tamburynem na głowie i gulga do mnie jak po lobotomii. Albo śpiewa dziwne piosenki, w których nic się nie zgadza.




Z mamą zbierałam kwiatki. Nie rosły daleko bo tata przezornie zakopał cebulki zaraz koło domu. To było jesienią, jak jeszcze byłam małą dziewczynką. Bo nie wiem czy jesteście na bieżąco. Na długość mam teraz 68 cm i ważę pół tony.



W niedziele pojechaliśmy na śniadanie do Efki. Byli u niej też jej rodzice. Szkoda, że nie mam zdjęć brody Bogdana, cuuud! Dotarły zdjęcia w tym broda, doprawdy fantastyczna Każdy mężczyzna powinien mieć brodę. Lub okulary. A najlepiej i to i to. Śniadanie przeciągnęło się do wieczora, ale nie narzekam, bo byliśmy nad morzem. A wczoraj chodziłam po górach (Wicklow, a jakże). Trochę padało, ale w końcu to był lany poniedziałek. Ta góra na zdjęciu to Sugar Loaf.




(Żeby zobaczyć więcej zdjęć wystarczy kilknąć na ktoreś z tych powyżej)

1 comment:

ekomania said...

A juz myslalam, ze tu nie ma opcji komciowania ;-)
Chcialam tylko napisac, ze marianka pozdrawia janke! i krzyczy glosno!
fajne te wasze zdjecia i w ogole.
a my ruszamy do pragi na tydzien, a potem jeszcze cos wam skomentujemy.moze.