
Trochę grałam na tamburynie - jak prawdziwa Cyganka,

a trochę ssałam paluchy. Nie to żebym nie lubiła smoczka, skądże, bardzo lubię, ale paluchy też są pyszne.


Dużo śmiałam się z taty, no ale sam się podkłada... Chodzi po domu z tamburynem na głowie i gulga do mnie jak po lobotomii. Albo śpiewa dziwne piosenki, w których nic się nie zgadza.

Z mamą zbierałam kwiatki. Nie rosły daleko bo tata przezornie zakopał cebulki zaraz koło domu. To było jesienią, jak jeszcze byłam małą dziewczynką. Bo nie wiem czy jesteście na bieżąco. Na długość mam teraz 68 cm i ważę pół tony.

W niedziele pojechaliśmy na śniadanie do Efki. Byli u niej też jej rodzice.

(Żeby zobaczyć więcej zdjęć wystarczy kilknąć na ktoreś z tych powyżej)
1 comment:
A juz myslalam, ze tu nie ma opcji komciowania ;-)
Chcialam tylko napisac, ze marianka pozdrawia janke! i krzyczy glosno!
fajne te wasze zdjecia i w ogole.
a my ruszamy do pragi na tydzien, a potem jeszcze cos wam skomentujemy.moze.
Post a Comment