Saturday, February 23, 2008

Polska - Część II





Wróciłam z Polski z mamą w poniedziałek i nie miałam kiedy zajrzeć do pamiętnika. Ale teraz mama poszła na wizytację do szkoły, tata robi coś przy komputerze, to ja szybciutko opowiem.

W Polsce widziałam (w końcu!) porządny śnieg, ale to było dopiero w Warszawie. Koty też były w Warszawie, ale o tym za chwilę, bo ma być po kolei.


W Poznaniu u babci Doroty były niezłe śniadania. Po takim śniadaniu idzie się na obiad do babci Marylki i podwieczorek u babci Irenki. A w międzyczasie wygania się wszystkich na spacer, ze mną. A pan ortopeda sprawdził, że wszystkie nóżki i rączki mam proste i kazał tacie bawić się ze mną w samoloty. Nic mu nie powiedziałam o pufie z grochem. Dalej będę sobie na niej leżeć bo mi tak dobrze (o ile rodzice mi taką kupią w Dubline, obiecali!)





Któregoś dnia wpadł Dobromir z rodzicami. Dobromir jest bombowy i fajnie mi posprzątal zabawki. (Dzięki!) Jeszcze przed Dobromirem była u nas Hania, Aga i Kasia, a jeszcze wcześniej byłam u Gucholi. Jak ja to wszystko zapamietałam?



Byłam też u Łopatków, ale mama zapomniała kliszy do aparatu (czy coś) i nie ma zdjęć.
Ale było bardzo miło. Jak już mi się znudziło w Poznaniu to pojechałam do Warszawy. To tam gdzie śnieg i brzozy. I dziadek Andrzej, Marzenka, Brysia i Pumek. Pumkowi dałam się nawet obwąchać ale dopiero na czwarty dzień.


Madzię poznałam niedawno. Jest troszkę większa ode mnie ale i tak ją lubię.
Zesztą robi niezłe miny.

Od lewej Stachu, Andrzej, Mama, Justyna i ja. Stachu jest 4 x starszy ode mnie.






Dosyć męczące te całe wakacje. Miło było poznać i fajne prezenty ale po 3 tygodniach zdecydowałam: wracam do domu.




Czekał na mnie tata. Prawie go nie poznałam.
A to moja nowa mina popisowa opanowana na wakacjach. Razem z samogloską "A". Tzn.: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.........
Nie tak, GŁOŚNIEJ!



No comments: