Sunday, February 1, 2009

Wiosna!

Nie wiem czy wiecie ale tu jest wiosna. Oficjalnie od 1-go lutego, ale te, no żonkile i te różowe kwiatki na drzewach zakwitły już wcześniej.



Z wizytą wpadła ostatnio ciotka Gosia z Tadkiem.
Czekałam z imbrykiem pełnym herbaty już od tużpoteleekspresie
Czekałam, czekałam, a ich ciągle nie było...



Jak w końcu poszłam spać, to przylecieli. Ale dopiero w środku nocy. (Ach te samoloty, latają kiedy chcą...) No i w końcu poznałam mojego najstarszego kuzyna. Tzn. widzieliśmy się już wcześniej, ale nigdy nie było kiedy pogadać. Fajny ten kuzyn i przywiózł mi dużo zwierzątek. A ciocia pokazała, który to tapir. Było bardzo miło. Poszliśmy też do parku, do pubu, na zamek, nad morze, ale za chwilę znowu ich porwał jakiś inny samolot.





(Na razie jestem krótsza od swojego cienia, ale to się zmieni :)

Z okazji dni Babci i Dziadka korumpowałam pingwinka i nie tylko, ale to już zupełnie inna historia... Na zakończenie tej nieco chaotycznej opowiastki pokażę moje (nowe) zęby :)

No comments: