Znowu byłam u lekarza, właściwie tylko po podpis na jednym kwitku do paszportu. Przy okazji pan doktor powiedział, że wszystkie dzieci mają wysypkę, więc mi się też należy. To znaczy tak mi się wydaje, że to powiedział, bo nie mówił po angielsku zbyt dobrze. Ale był miły i przystojny, a to czasem wystarcza.
Mało ostatnio piszę na blogu, bo dużo spię. Właściwie to całe przedpołudnie przesypiam i potem przez pół dnia muszę przetrenować wszystkie miny i jeszcze wykonać plan dnia.
Mój (niezobowiązujący) plan dnia to:
śniadanie, drugie śniadanie, mała kupa, mały spacer, trzecie śniadanie, duża kupa, mały lunch, duży lunch, spacer, kupa, gry i zabawy z mamą, obiad, deser, gry i zabawy z lwem, sesja fotograficzna, kupa, podwieczorek, kupa, mała kolacja, kupa, gry i zabawy z tatą, kupa, kupa, duża kolacja, kąpiel (mycie szyji jest super!), kupa, marudzenie, spanie. Czasami wpadam też do kogoś z wizytą, np wczoraj wpadłam do Gochy bo miała dużą 18-tkę. Było bardzo miło więc zsikałam się jej na łóżko.
No comments:
Post a Comment